fot. USK nr 1 PUM w Szczecinie
Do zdarzenia doszło około godziny 21.00 na oddziale przy ulicy Unii Lubelskiej. Starszy mężczyzna został przywieziony przez zespół ratownictwa medycznego. Przebywając na sali wstępnej intensywnej terapii, nagle doznał zaburzeń świadomości połączonych z silnym pobudzeniem psychoruchowym. W tym stanie zaatakował ratownika, który wykonywał przy nim czynności medyczne.
Gdy pracownikowi udało się uwolnić z rąk agresywnego pacjenta, 75-latek rozpoczął demolowanie pomieszczenia. Niszczył sprzęt medyczny, komputerowy oraz wyposażenie wykorzystywane do ratowania życia najciężej chorych pacjentów. Sytuacja była tym bardziej dramatyczna, że w tym samym czasie na SOR-ze lekarze walczyli o życie innych pacjentów m.in. pacjenta z ciężkim urazem czaszkowo-mózgowym oraz chorego ze świeżym udarem mózgu, przygotowywanego do pilnego zabiegu trombektomii. Każda minuta miała kluczowe znaczenie dla ich szans na przeżycie.
Priorytetem personelu stało się natychmiastowe zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim osobom przebywającym na oddziale. Konieczna była ewakuacja chorych z bezpośredniego miejsca zdarzenia oraz zabezpieczenie pozostałych pacjentów.
Na miejsce wezwano Policję oraz ochronę szpitala. Zabezpieczono materiał dowodowy, a szpital współpracuje z organami ścigania w celu wyjaśnienia wszystkich okoliczności incydentu.
Pomimo bardzo dynamicznego przebiegu zdarzenia, nikt nie odniósł obrażeń fizycznych. Skala zniszczeń materialnych jest jednak znacząca. Uszkodzeniu uległ analizator do pomiaru parametrów krytycznych – jedno z kluczowych urządzeń wykorzystywanych w codziennej pracy SOR. Zniszczonych zostało również pięć pomp infuzyjnych wraz ze stanowiskiem ładującym, cztery stanowiska komputerowe, wózek reanimacyjny oraz drobny sprzęt medyczny. Ostateczna wartość strat jest obecnie przedmiotem szczegółowych ustaleń.
Najpoważniejszym skutkiem incydentu jest to, że zdewastowanej sali nie udało się przywrócić do pełnej funkcjonalności. W wyniku uszkodzenia specjalistycznego wyposażenia SOR uniwersyteckiej „Jedynki" nadal pozostaje pozbawiony czterech monitorowanych stanowisk przeznaczonych dla pacjentów wymagających intensywnego nadzoru medycznego. To stanowiska dla osób ze świeżymi udarami mózgu, ciężkimi urazami wielonarządowymi oraz innymi stanami nagłego zagrożenia życia.
Szpitalny Oddział Ratunkowy USK nr 1 PUM w Szczecinie należy do najbardziej obciążonych oddziałów ratunkowych w Polsce. Każdego roku udziela pomocy ponad 100 tysiącom pacjentów. Jednostka pełni również funkcję jedynego w województwie zachodniopomorskim centrum urazowego dla dzieci i dorosłych, zabezpieczając najcięższe przypadki z całego regionu. Każde ograniczenie funkcjonowania tak strategicznej jednostki ma bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców Szczecina, Pomorza Zachodniego i regionów ościennych.
– Nasi pracownicy każdego dnia pracują pod presją stresu, czasu, ale i roszczeniowych postaw pacjentów. W piątkowy wieczór ich priorytetem było bezpieczeństwo chorych i zapewnienie ciągłości udzielania świadczeń medycznych mimo incydentu, do jakiego doszło. Jestem dumny z postawy zespołu, który po raz kolejny wykazał się profesjonalizmem i odpowiedzialnością. Jednocześnie nie możemy przechodzić obojętnie wobec aktów agresji wymierzonych w personel medyczny oraz infrastrukturę służącą ratowaniu zdrowia i życia. To nie jest problem wyłącznie szpitala czy pracowników ochrony zdrowia. To problem bezpieczeństwa publicznego, który wymaga stanowczej reakcji – podkreśla dr hab. Konrad Jarosz, Dyrektor Naczelny Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 PUM w Szczecinie.
Szpital stanowczo potępia wszelkie przejawy agresji wobec pracowników ochrony zdrowia. Każdy akt przemocy skierowany przeciwko osobom udzielającym pomocy medycznej stanowi zagrożenie nie tylko dla bezpieczeństwa personelu, ale również dla pacjentów oczekujących na pomoc oraz dla ciągłości funkcjonowania systemu ratownictwa medycznego. Każdy akt przemocy wymierzony w personel medyczny lub infrastrukturę szpitalną uderza ostatecznie w pacjentów, którzy w chwili zagrożenia życia oczekują szybkiej i skutecznej pomocy.