Rektor uczelni, dr hab. prof. AS Mirosławie Jarmołowicz (zgodziła się na publikację pełnych danych i wizerunku), postawiono zarzut z art. 231 par. 3 KK, który mówi o nieumyślnym niedopełnieniu obowiązków i zagrożony jest karą do 2 lat pozbawienia wolności. Jak przekazała PAP rzeczniczka prasowa szczecińskiej prokuratury prok. Julia Szozda, chodzi o obowiązek zapewnienia pracownikom bezpieczeństwa i higieny pracy.
Natomiast wykładowczyni odpowiada za przestępstwa z art. 163 KK i 156 KK, czyli „sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach” oraz „spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu”. Jeśli następstwem jest śmierć człowieka, ale sprawca działał nieumyślnie, grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności.
- Osoby, którym postawiono zarzuty, odmówiły składania wyjaśnień – poinformowała prok. Szozda.
Wyjaśniła, że śledztwo trwało prawie trzy lata, ponieważ prokuratura bardzo długo czekała na opinie biegłych. Akt oskarżenia ma zostać złożony, jak powiedziała prok. Szozda, „w niedługim czasie”, kiedy prokurator referent skompletuje dokumentację sprawy.
Uczelnia w odpowiedzi na pytania PAP przesłała komentarz. „Postępowanie jest w toku. Pani Rektor nie przyznaje się do postawionego zarzutu. Na tym etapie nie udzielamy żadnych dodatkowych informacji” – napisała rzeczniczka prasowa AS Kinga Konieczny. Zaznaczyła, że rektor Mirosława Jarmołowicz zgadza się na publikowanie wizerunku i danych.
Z ustaleń śledztwa wynika, że w pracowni grafiki artystycznej AS 23 czerwca 2023 r. doszło do wybuchu oparów spirytusu etylowego. Ogień spowodował oparzenia osób znajdujących się w pracowni i pożar przedmiotów znajdujących się w pomieszczeniu.
W ocenie prokuratora wykładowczyni pozostawiła bez nadzoru studentkę, którą powinna asekurować podczas lutowania, z użyciem kalafonii. - Nie zapewniła jej też odpowiedniej odzieży roboczej ani wentylacji w pomieszczeniu - wyjaśniła prok. Szozda.
W pierwszych dniach po wypadku władze uczelni informowały, że w pracowniach grafiki artystycznej używane są substancje łatwopalne m.in. denaturat i kalafonia. Prorektor AS ds. artystyczno-naukowych dr Mikołaj Iwański podkreślał wówczas, że nigdy nie wcześniej nie było podobnych wypadków.
„Przeszliśmy jakiś czas temu kontrolę sanepidu, która nie wykazała żadnych nieprawidłowości. Bardzo dbamy o stan techniczny szczególnie tych pracowni, w których odbywają się zaawansowane procesy technologiczne” – podkreślił Iwański.
Budynek, w którym doszło do wybuchu, został wyłączony z zajęć dydaktycznych, lecz, jak zapewniano, jego konstrukcja nie została naruszona. (PAP)
tma/ kcz/