- Oskarżone zakopały żywe dziecko płci męskiej w czasie nie dłuższym niż trzydzieści sześć godzin po jego narodzinach – powiedział podczas ogłoszenia wyroku sędzia Sądu Okręgowego Józef Grocholski.
Małgorzata I. urodziła chłopca i pokazała go swojej matce. Ta uznała, że to już kolejne dziecko i trzeba będzie się go pozbyć. Następnego dnia kobiety poszły pod kurnik znajdujący się na ich posesji. Renata I. wykopała niewielki dół, umieściła tam zawiniętego w bluzę płaczącego chłopca i zakopała go żywcem. Małgorzata I. pilnowała w tym czasie, czy nikt się nie zbliża.
Sąd podkreślił, że oskarżona Małgorzata I. w chwili popełniania przestępstwa miała ograniczoną w znacznym stopniu „zdolność rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postepowaniem z powodu upośledzenia umysłowego stopnia lekkiego”.
- Nie była pomysłodawczynią zabicia jej nowo narodzonego dziecka, aczkolwiek go nie chciała. Jego los jej nie interesował. Ale to nie ona wymyśliła, jak to się stanie. Nie ona wykonała te czynności wykopania tego dołu, czy przysypania dziecka ziemią. Stała na tzw. czatach i obserwowała, czy nikt nie idzie – uzasadniała wyrok sędzia Sądu Okręgowego Joanna Wolniakowska. - Stopień winy oskarżonej Renaty I. zdecydowanie przewyższa stopień winy jej córki. To ona podjęła się wykonywania tych czynności. Ona zdecydowała, co się stanie. Miała wpływ na sytuację życiową córki – mówiła.
Zwłoki noworodka zakopane na posesji we wsi Rynica odkryto w kwietniu 2025 r. Małgorzata I. oraz jej matka zostały zatrzymane, a później aresztowane. Małgorzata I. przyznała się do popełnienia zarzucanego jej czynu i złożyła obszerne wyjaśnienia. Jej matka w czasie procesu nie przyznała się do zabójstwa wnuka. Obie kobiety nie były wcześniej karane.
Poza karą pozbawienia wolności, każda z kobiet została pozbawiona praw publicznych na dziesięć lat.(PAP)
misz/ mark/