Projekt złożony przez Klub Radnych Koalicji Obywatelskiej wywołał długą i momentami burzliwą dyskusję. Jak zaznaczył radny Andrzej Smoliński, temat był przedmiotem "dwumiesięcznej sagi", podczas której zebrano opinie mieszkańców, w tym za pośrednictwem mediów społecznościowych oraz jednostek pomocniczych.
Ostatecznie radni przegłosowali uchwałę stosunkiem 10 głosów za, 5 przeciw, przy 4 wstrzymujących się, 1 braku głosu i 1 nieobecnym. Ograniczenie wejdzie w życie po 14 dniach od publikacji w Dzienniku Urzędowym Województwa Zachodniopomorskiego.
Podczas obrad argumenty za i przeciw padały jak ciosy. Zwolennicy zakazu stawiali na bezpieczeństwo mieszkańców i walkę z patologiami społecznymi.
– Tu chodzi bardziej o bezpieczeństwo w nocy mieszkańców – podkreślał radny Ireneusz Todorski, były pracownik pogotowia ratunkowego. – Pracowałem wiele lat w pogotowiu i naoglądałem się wielu przypadków. Tego się nie notuje to się jeździ i wozi. To się zbiera z ulicy i zawozi na SOR.
Radny Andrzej Smoliński dodawał, że konsekwencje nocnego spożywania alkoholu nie zawsze widać w policyjnych raportach. – Moglibyśmy sięgnąć do statystyk związanych z przemocą domową i innymi incydentami – argumentował.
Radna Ewa Ignaczak odrzucała zarzuty o ograniczaniu wolności. – Nie nazwałabym tego ograniczeniem wolności, tak jak nie nazywam ograniczeniem wolności zakazu palenia papierosów w środkach komunikacji publicznej – mówiła. Wspomniała też o pozytywnej reakcji policjantów, którzy na wieść o planowanej uchwale mieli powiedzieć: "W końcu".
Najbardziej emocjonalnie wybrzmiała wypowiedź radnego Waldemara Bubiłka, który nawiązał do tragedii młodego człowieka. – Gdyby nie nocna sprzedaż alkoholu, ten młody człowiek by żył do tej pory. Cieszyłby się życiem. Może by założył rodzinę – stwierdził, choć zastrzegł, że ma uwagi co do przyjętych godzin zakazu.
Przeciwnicy uchwały nie pozostawili suchej nitki na projekcie. Ich główny argument? Ograniczanie wolności dorosłych, odpowiedzialnych obywateli.
– Jest to ograniczanie dorosłym, odpowiedzialnym ludziom dostępu do czegoś. Każdy dorosły człowiek bierze odpowiedzialność za to, co robi – mówiła radna Żaneta Ostrowska, która głosowała przeciw.
Radna Małgorzata Siemianowska, mimo osobistego dystansu do alkoholu, również miała wątpliwości. – Generalnie dla mnie alkohol mógłby nie istnieć. Aczkolwiek uważam, że to jest w jakimś stopniu ograniczenie wolności – przyznała, ostatecznie wstrzymując się od głosu.
Radny Andrzej Rogowski ujawnił podczas sesji, że ponad 600 mieszkańców podpisało petycję przeciwko wprowadzeniu zakazu. – Chciałem zapytać, czy wnioskodawcy rozmawiali z mieszkańcami osiedla, na którym znajduje się punkt nocnej sprzedaży? – pytał retorycznie.

Rogowski zwrócił też uwagę na skalę zjawiska. – Nie oszukujmy się, jest jeden punkt sprzedaży nocnej w Policach poza stacjami paliw – podkreślał.
Radna Anna Sobańska skrytykowała uzasadnienie uchwały, wskazując na fundamentalny problem – brak twardych danych z Policji.
– Nie mamy żadnych danych z Policji ani Straży Miejskiej naszego miasta, więc nie wiemy, jaka jest skala problemu u nas – mówiła. – W uzasadnieniu powołano się na statystyki Straży Miejskiej ze Szczecina. Sformułowanie, że w Policach jest podobnie, bez konkretnych liczb, nie może być podstawą do podejmowania tak poważnej decyzji.
Radna Anna Sobańska zwróciła też uwagę na niekonsekwencję w godzinach – zakaz ma obowiązywać od 23:00, podczas gdy cisza nocna zaczyna się już o 22:00.
Radna Karina Mazurkiewicz zaproponowała alternatywne podejście do problemu. – Mamy dużo poważniejszych decyzji do podjęcia i proponuję, żeby się bardziej skupić na stworzeniu, wymyśleniu, wprowadzeniu w życie akcji edukacyjnych, działań prewencyjnych, podniesieniu świadomości społecznej, bo to jest chyba bardziej kluczowe i chyba lepiej zadziała niż zakaz – argumentowała.
Według Kariny Mazurkiewicz, większość osób, z którymi rozmawiała, woli sama decydować o swoich wyborach konsumenckich.
Jak tłumaczyła radna Jadwiga Molenda, uchwała nie zakazuje picia alkoholu, tylko jego sprzedaży w określonych godzinach w sklepach.
– Nie zakazujemy picia alkoholu. Niech każdy sobie pije, ile chce – mówiła Jadwiga Molenda. – O tej porze się śpi albo baluje w restauracjach, albo jak ktoś chce pić, może się zaopatrzyć w alkohol przez cały dzień.
Radna Ewa Ignaczak doprecyzowała: – My nie wnioskujemy o zamknięcie sklepu. Tak jak nie wnioskujemy o zamknięcie całodobowych stacji benzynowych. My wnioskujemy, żeby w pewnych godzinach nie było sprzedaży alkoholu.
Uchwała obejmie całą Gminę Police i zacznie obowiązywać po upływie 14 dni od ogłoszenia w Dzienniku Urzędowym Województwa Zachodniopomorskiego.
Czy zakaz rzeczywiście poprawi bezpieczeństwo, jak twierdzą zwolennicy, czy też okaże się niepotrzebnym ograniczeniem wolności, jak alarmują przeciwnicy? Czas pokaże.