Podczas wczorajszej wizji lokalnej z udziałem mediów, zorganizowanej przez Społeczny Komitet Ratowania Łarpi, okazało się, że głębokość Łarpi jest niewystarczająca dla jednostek, które przez lata po niej pływają.

reklama

Jednostki o zanurzeniu 1,60 i 1,65 m, płynąc środkiem toru wyznaczonego przez firmę Hyundai Engineering, miały problem z przepłynięciem Łarpi i dopłynięciem do Odry. Jeden z jachtów utknął w mule, drugi przepłynął "szorując" kilem po dnie.  Urządzenie momentami pokazywało głębokość od 1,1 do 1,6 m. Pływanie odbywało się, jak mówią wodniacy, przy średnim stanie wód. Co będzie jak zmieni się wiatr i stan wody się obniży?

Żeglarze wypływając teraz z przystani zastanawiają się, czy uda im się wpłynąć z powrotem. Jeszcze w zeszłym roku mogli wypływać swoimi jednostkami, o każdej porze i przy nawet najniższym stanie wody.

W połowie maja br. Hyundai Engineering  poinformował o zakończeniu instalowania boi służących oznaczeniu nowego szlaku na rzece Łarpia. W komunikacie przesłanym do mediów firma informowała, że wykonane prace pozwolą jednostkom na swobodne i przede wszystkim świadome oraz bezpieczne przemieszczanie się z przystani w kierunku rzeki Odry.

Jak się okazuje w praktyce, przemieszczanie się jednostek po Łarpi o zanurzeniu 1,65 m, nie jest swobodne, czego osobiście doświadczyliśmy, ani też bezpieczne.

W grudniu 2020 roku na polu refulacyjnym, przy Porcie Morskim, w wyniku prac prowadzonych w porcie, w ramach projektu Polimery Police doszło do przerwania wału. Masa urobku zalała rzekę, która została zwężona i wypłycona. Wykonawcą inwestycji jest Hyundai Engineering.

Społeczny Komitet Ratowania Łarpi chce rzeki, która była przed szkodą środowiskową. Chcą również usunięcia ogromnego fragmentu brzegu z koryta rzeki, który spłynął tam w wyniku przerwania grobli i spełnienia postulatów z pisemną gwarancją. Postulaty te m.in. w pełni zabezpieczają, że podobne zdarzenie  już się nie powtórzy.

Wodniacy skupieni wokół Łarpi zapowiadają kolejne protesty. Co na to firma Hyundai Engineering?