Matki, żony, córki, siostry, te samotne i te w związkach. Te robiące kariery i te walczące każdego dnia o spełnienie swoich marzeń… One właśnie są bohaterkami monodramu Olgi Adamskiej. Jak ich historie bawią i wzruszają usłyszeliśmy na scenie Miejskiego Ośrodka Kultury w Policach.


POLUB NAS #wirtualnepolice   


Powiew kultury

Jeszcze przed ogłoszeniem kolejnego lockdown MOK zdążył zrealizować zaplanowane wydarzenia kulturalne. I choć termin spektaklu „My hrabiny nie płaczemy” musiał być kilkakrotnie przekładany, to szczęśliwie udało się go zrealizować 19 marca. Propozycja monodramu Olgi Adamskiej pozwoliła naszej publiczności zażyć odrobinę „normalności”, rozrywki, refleksji nad życiem zupełnie codziennym. Ale w typowo kobiecym ujęciu, togo, co się dzieje naokoło. Codziennością widzianą oczami  Hrabiny- kobiety zdystansowanej, zrównoważonej, zaradnej, poszukującej rozwiązań.

 

Obserwacje z życia?

Spektakl zbudowany jest na tekstach blogerki, które dotąd bawiły Internecie, dziś możemy słyszeć je na scenie. Monodram Olgi Adamskiej w znacznej części zbudowany jest tekstów Anny Ołów-Wachowicz, która prowadzi na Facebooku popularny fanpage „Jest Sprawa”. I to właśnie z Facebooka powędrowały na scenę teksty, które zamieniły się w aktorski monodram. „My hrabiny nie płaczemy” to mówione i śpiewane historie, które w humorystyczny i błyskotliwy sposób opowiadają o codzienności kobiecego życia. W spektaklu słyszymy liczne historie kobiety „dziewczyny z sąsiedztwa”, takiej jak „my”. Ale ona nie płacze, nie załamuje się, ona w pewnym sensie walczy siebie, swoje marzenia, pragnienia. W drugim planie słyszymy o mężczyznach, którzy są traktowani przez aktorkę łaskawie ale i z przymrużaniem oka.

 

Uwodzicielska…

Olga Adamska dała się już poznać publiczności jako artystka wielu talentów. Aktorka Teatru Polskiego w Szczecinie zachwyca w dramatycznych rolach teatralnych, jak choćby Księżna Irina Wsiewołodowna w „Szewcach”, Maria Antonowna w „Rewizorze”, Przodownica chóru w „Antygonie” ale także w kabaretowych odsłonach w Czarnym Kocie Rudym.

Dziś mogliśmy ją podziwiać jako wspaniałą stand up-erkę, opowiadaczkę, aktorkę i wokalistkę. Uwodzi swoim głosem i grą aktorką. Aktorka z wdziękiem i zaangażowaniem przemawiała do publiczności. Artystce, w budowaniu spektaklu oraz występie towarzyszyli Panowie. Akompaniujący, akordeonista Roman Rydz, reżyserował Zura Pirveli.

Aleksandra Kołtunowska